czwartek, 24 stycznia 2013
środa, 23 stycznia 2013
Lot
Wczoraj oglądałem "Lot" - najnowszy film Roberta Zemeckisa, reżysera dzieł takich jak "Powrót do przeszłości", "Forrest Gump", czy "Cast Away". Bardzo wysoki poziom jego poprzednich filmów spowodował, że i tym razem oczekiwałem czegoś równie wyjątkowego. Niestety jego najnowszy film nie jest niesamowity, nie jest arcydziełem, nie jest jedyny w swoim rodzaju. "Lot" to po prostu przyzwoity film, który dobrze się ogląda. Whip, bo tak ma na imię główny bohater prowadzi bardzo wygodne życie, pracuje w zawodzie który kocha - jest pilotem samolotów pasażerskich, zarabia naprawdę dobrze, ma mieszkanie w mieście i domek na wsi, ponadto ma bardzo aktywne życie seksualne, to jednak mu nie wystarcza, codziennie sięga więc po alkohol w sporych ilościach, paląc papierosa za papierosem. Co gorsza robi to także wtedy, kiedy ma siąść za sterami samolotu z dziesiątkami pasażerów na pokładzie. Żeby szybciej dojść do siebie używa kokainy. Pewnego dnia, kiedy za sterami siedzi Whip samolot ma bardzo poważną awarię, cudem udaje się wylądować, ale z ponad setki pasażerów ginie sześciu. Komisja lotnicza wszczyna śledztwo badające okoliczności katastrofy... Takie właśnie tło do opowiedzenia historii alkoholika wybrał Zemeckis. Mimo, że "Lot" to dramat, polecam obejrzeć go raczej w charakterze rozrywki. Dlaczego? Nie jest to film wesoły, ale nie ma mowy o niedomówieniach, nie ma ukrytego przekazu, metafor, nagłych zwrotów akcji, wielowątkowości, czy wielkiej ilości bohaterów z zawiłymi osobowościami. Pewnie jeszcze rok temu napisałbym, że to wada tego filmu, ale dziś mam nieco inne spojrzenie na kino i napiszę, że to ani nie jest jego zaleta, ani wada. Film jest taki - jaki reżyser chciał żeby był. Ze względu na to wszystko co napisałem powyżej film mogę polecić w zasadzie każdemu.
Dygresja: jeżeli będziecie oglądać ten film zwróćcie uwagę na jedno, genialne według mnie ujęcie. Pierwsza scena, Whip dochodzi do wniosku, że musi wciągnąć nieco kokainy, żeby stanąć na nogi. Kamera statycznie leży na szafie obok łóżka, centralnie pokazując ścieżkę i Whipa. Kiedy zaczyna ją wciągać kamera bardzo dynamicznie i płynnie najeżdża aż do miejsca gdzie była ścieżka, by w ostatniej chwili, kiedy prawie wszystko jest już wciągnięte kamerę równie dynamicznie i celowo niedbale, ręką podnosi operator, akurat w momencie, kiedy Whip unosi głowę do tyłu po wciągnięciu koki. Całe ujęcie trwa zaledwie kilka sekund i prawdopodobnie 99% widzów nie zwróciło na nie szczególnej uwagi, jednak moim zdaniem jest mistrzowskie.
niedziela, 20 stycznia 2013
środa, 9 stycznia 2013
Dzieci Hitlera
Kino dokumentalne. Jak dobrze, że jest. W zdecydowanej większości jest to niszowa alternatywa dla wszystkiego tego co fundują nam nadawcy głównych stacji telewizyjnych w Polsce. Nie od dziś wiadomo, że oferuje się klientowi to na co jest popyt. A jeżeli popyt jest głównie na seriale z przerażającą ilością cyferek w numerze odcinka, ewentualnie na reality i talk showy to oglądając telewizję można odnieść wrażenie, że żyjemy w kraju gdzie jest ona źródłem tylko i wyłącznie niewymagającej myślenia rozrywki. Ale późnymi wieczorami, albo najczęściej w nocy można znaleźć coś naprawdę wartego uwagi. Chciałbym Wam polecić jeden z takich filmów, który oglądałem wczoraj. Zalicza się do nurtu, gdzie twórca uruchamiając kamerę dokładnie wie w jakim celu to robi i bynajmniej nie o pieniądze tu chodzi. "Dzieci Hitlera" to doskonały film dokumentalny, którego jedyną wadą jest mylący tytuł. Bohaterami filmu są potomkowie czołowych postaci III Rzeszy, którzy krwią zapisali się w najnowszej historii świata: wnuczka Hermanna Göringa, wnuczka Heinricha Himmlera, wnuczek Rudolfa Heßa i syn Hansa Franka. Opowiadają przed kamerą o tym jakie znaczenie ma dla nich przeszłość ich przodków, a także czy i w jakim stopniu zaważyło to na ich życiu. Wyznania tych ludzi są wstrząsające. Nie chcę streszczać, ani opowiadać filmu, bo to mija się z celem, ale mogę go z czysty sumieniem polecić wszystkim tym, którzy od telewizji oczekują czegoś więcej, niż tylko rozrywki.
sobota, 29 grudnia 2012
Laura&Martin in color
Wczoraj urodziny miał chłopak mojej siostry - Martin. Z tej okazji wraz z moją siostrą przygotowaliśmy dla niego krótki film złożony głównie z archiwalnych nagrań, a także z ujęć nakręconych specjalnie na tą okazję na tle obrazów wyświetlanych z projektora...
Film można zobaczyć tutaj: https://vimeo.com/56245870
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Tryptyk
Dziś wieczorem zrobiliśmy z Alą mały tryptyk. Zdjęcia robiłem komórką na tle rozwieszonego, czarnego prania...
środa, 28 listopada 2012
Martin Scorsese
Słów kilka o sześciu filmach Martina Scorsese, które miałem przyjemność obejrzeć...
1. Taxi Driver (1976)
Weteran wojny w Wietnamie nie może odnaleźć swojego miejsca w starym świecie, męczy go bezsenność i dlatego zatrudnia się jako nocny taksówkarz. Przytłacza go otaczająca rzeczywistość, zaczyna dostrzegać brud, korupcję, prostytucję i narkomanię... W roli głównej młody Robert De Niro, który zagrał w tym filmie prawdopodobnie swoją najlepszą rolę w życiu. Film w niezwykły sposób oddaje klimat nocnego życia Nowego Jorku, a także obnaża wady miejscowej społeczności. Klasyk!
2. Raging Bull (1980)
Przekonany o swojej doskonałości, bezkompromisowy i pewny siebie bokser wagi średniej Jake La Motta wygrywa kolejne walki, zbliżające go do otrzymania upragnionego tytułu. Sukcesy na ringu nie przekładają się jednak na życie prywatne La Motty, wiecznie podejrzewa swoją ukochaną o zdradę, we wszystkich widzi wroga, nawet w swoim własnym bracie, który na każdym kroku jego kariery wspierał go całymi siłami. Jest to film, który pozornie traktuje o boksie, jednak tak naprawdę "Wściekły Byk" to historia, podobnie jak w "Taksówkarzu" o zagubionym człowieku. Jeżeli ktoś oczekuje produkcji podobnej do filmu "Rocky" to ten film prawdopodobnie mu się nie spodoba, bo tutaj ważniejsze od wydarzeń na ringu są procesy, które zachodzą wewnątrz umysłu głównego bohatera. Kolejna świetna rola Roberta De Niro, ale według mnie jeszcze lepsza jest w tym filmie postać brata głównego bohatera, grana przed doskonałego Joe Pesciego.
3. Goodfellas (1990)
Jeżeli miałbym wymienić trzy najlepsze filmy w historii kina to "Chłopcy z ferajny" z pewnością znaleźliby się na tej liście. W tym genialnym filmie mamy możliwość obserwowania od wewnątrz jak funkcjonuje mafia. Film różni się znacznie od "Ojca Chrzestnego". Jest brutalniejszy, bardziej realistyczny. Każda rola jest starannie przemyślana, a całość ogląda się z zapartym tchem! To jeden z tych filmów gdzie utożsamiamy się z głównym bohaterem bez reszty, mimo tego, że to bandyta.
4. Gangs of New York (2002)
Pierwsze słowo jakie przychodzi mi na myśl, kiedy słyszę nazwę tego filmu to "rozmach". Epicka scenografia, tysiące statystów, wiernie odwzorowane kostiumy sprzed wieków... Historia chociaż ciekawa, to jednak nieco banalna. Możemy zobaczyć tu klasyczne schematy, wykorzystane w dziesiątkach innych filmów. Niemniej film ogląda się nie bez przyjemności. Myślę, że jednym z celów reżysera - podobnie jak w "Taxi Driver" było pokazanie, że Amerykanie to nie tylko przyklejony do twarzy uśmiech, ale ludzie, którzy otoczeni są zewsząd pokusami, z którymi często przegrywają.
Pierwsze słowo jakie przychodzi mi na myśl, kiedy słyszę nazwę tego filmu to "rozmach". Epicka scenografia, tysiące statystów, wiernie odwzorowane kostiumy sprzed wieków... Historia chociaż ciekawa, to jednak nieco banalna. Możemy zobaczyć tu klasyczne schematy, wykorzystane w dziesiątkach innych filmów. Niemniej film ogląda się nie bez przyjemności. Myślę, że jednym z celów reżysera - podobnie jak w "Taxi Driver" było pokazanie, że Amerykanie to nie tylko przyklejony do twarzy uśmiech, ale ludzie, którzy otoczeni są zewsząd pokusami, z którymi często przegrywają.
5. Aviator (2004)
Po raz kolejny Scorsese przygląda się bliżej jednemu człowiekowi. Tym razem jest to postać historyczna, Howard Hughes - miliarder, pilot, producent filmowy, konstruktor samolotów, słowem - wizjoner. Obserwujemy jak powoli spełnia swoje wielkie plany i marzenia, widzimy też jego życie prywatne. Film ciekawy, ale nie jakoś szczególnie urzekający.
Po raz kolejny Scorsese przygląda się bliżej jednemu człowiekowi. Tym razem jest to postać historyczna, Howard Hughes - miliarder, pilot, producent filmowy, konstruktor samolotów, słowem - wizjoner. Obserwujemy jak powoli spełnia swoje wielkie plany i marzenia, widzimy też jego życie prywatne. Film ciekawy, ale nie jakoś szczególnie urzekający.
6. Shutter Island (2010)
Weteran II Wojny Światowej, aktualnie amerykański policjant przypływa prowadzić śledztwo, wraz ze swoim partnerem na odległą wyspę, gdzie mieści się szpital psychiatryczny... Ten film w widzach budzi mieszane emocje. Jednych zachwyca, a innych rozczarowuje. Ja zaliczam się do pierwszej grupy. Według mnie najlepiej ten film obejrzeć bez czytania o jego fabule. Bo fabuła w tym filmie jest przewrotna i zaskakująca... Z jednej strony to thriller, z drugiej film psychologiczny. Zachwycają zdjęcia Roberta Richardsona, zachwyca klimat... Polecam!
Weteran II Wojny Światowej, aktualnie amerykański policjant przypływa prowadzić śledztwo, wraz ze swoim partnerem na odległą wyspę, gdzie mieści się szpital psychiatryczny... Ten film w widzach budzi mieszane emocje. Jednych zachwyca, a innych rozczarowuje. Ja zaliczam się do pierwszej grupy. Według mnie najlepiej ten film obejrzeć bez czytania o jego fabule. Bo fabuła w tym filmie jest przewrotna i zaskakująca... Z jednej strony to thriller, z drugiej film psychologiczny. Zachwycają zdjęcia Roberta Richardsona, zachwyca klimat... Polecam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)









.jpg)


